Strona główna > Aktualności > 19-05-2017
19-05-2017
piotr ibrahim kalwas o "turcja: obłęd i melancholia"

TO JEST TURCJA!

Ece Temelkuran krzyczy o swoim kraju. Jej książka to rozpaczliwy, pełen gniewu i buntu krzyk skierowany do wolnego świata. To najlepsza książka o Turcji, jaką czytałem. Niesamowicie mocne świadectwo opresji i przemocy jakie rozgrywają się w tym fascynującym kraju. Datującej swoje początki gdzieś u zarania istnienia imperium osmańskiego.

To jest Turcja! – krzyczy Ece – tu morduje się kobiety tylko za to, że chcą być kobietami, że chcą być wolne.

Wiemy, że kobiety w Turcji, tak jak i w innych krajach muzułmańskich nie mają łatwo, ale czy ktoś w Polsce i na Zachodzie wie, że w ostatnich siedmiu latach wzrost tzw. „zabójstw honorowych” popełnianych na kobietach przekroczył tysiąc czterysta procent? Ece krzyczy, że kraj mężczyzn wypowiedział Turczynkom wojnę.

To jest Turcja! – krzyczy Ece – tu torturuje i morduje się małych chłopców, oskarżonych o spiskowanie przeciwko państwu i Meczetowi.

Przez ostatnie osiem lat – pisze autorka – AKP, rządząca partia islamistyczna zastrzeliła na ulicach prawie dwieście osób, większość z nich młodych, prawie dzieci.

To jest Turcja! – mówi Ece – tu zabija się dziewczyny za to, że uprawiają jogging w legginsach.

To jest Turcja! – krzyczy autorka – tu porywa się ludzi z domów i topi się w morzu. Tu prześladuje się alewitów, szyitów, chrześcijan i wszystkie inne mniejszości religijne.

Tak, to jest Turcja!

Siedząc w naszych bezpiecznych europejskich domach, przed ekranami telewizorów i komputerów, widzimy wspaniałe centra handlowe i nowe wieżowce budowane na potęgę w tureckich miastach, kiedy u nas leje, opalamy się na tureckich plażach, na które zwożą nas Turkish Airlines, uznawane za najlepsze linie na świecie, a w tym samym czasie, w państwowych szkołach i kontrolowanych przez państwo religijnych medresach dokonuje się religijnej indoktrynacji na ogromną skalę, ucząc małe dzieci, że ludzie Zachodu to niewierni i wrogowie Turcji i świata islamu.

I, co najgorsze, pisze Ece Temelkuran, większość Turków w to wierzy. Turecka pisarka kreśli obraz postępującej od dekad faszyzacji Turcji i orwellizacji umysłów jej obywateli. Kreśli przerażający obraz totalitarnego społeczeństwa, z pokolenia na pokolenie stającego się coraz bardziej bezwolnym i uległym wobec nacjonalizmu i religijnego fundamentalizmu. Bo religijny nacjonalizm turecki to obłęd. To irracjonalne i niewiarygodne wręcz zakłamanie religijne, dużo większe nawet od polskiego.

To faszyzm. Tak, faszyzm. Kiedy ktoś w Europie porównuje islamskie doktrynerstwo z faszyzmem, zazwyczaj wywołuje to falę oburzenia i protestów. Takich ludzi wyzywa się od rasistów, kseno- i islamofobów. Ale, przykro mi bardzo, Ece jest muzułmanką, tak jak ja…

Oboje ostrzegamy przed rodzącym się islamofaszyzmem. A także przed karmiącym się nim neofaszyzmem europejskim.

Tak, ta książka krzyczy, ta książka ostrzega. Ostrzega przed faszyzacją i totalitaryzmem, przed przekleństwem nacjonalizmu i fanatyzmu religijnego. To studium tyranii na przykładzie kraju islamskiego, ale opisywane przez Ece mechanizmy można odnieść do wielu innych państw, które nie są islamskie, do tych stron, w których znowu budzi się bakcyl „dżumy”, faszystowskiej dżumy, opisywanej równo siedemdziesiąt lat temu przez Alberta Camusa.

Ece Temelkuran ostrzega przed kultem autorytaryzmu, przed kuszeniem, przed dyktaturą i tymi, którzy na nowo chcą zniewolić ludzi, przed kultem Wodza. Pisze: „Społeczeństwo stało się armią potulnych biedaków struchlałych w obliczu władzy, którzy za uczciwe i słuszne uważają, aby jeden człowiek sprawował absolutną władzę bez żadnego nadzoru, a do tego mieszkał w olbrzymim pałacu.”

Recep Tayyip Erdoğan to Wódz. To jego jest ten pałac. To następny Führer czy Duce. Ece nie mówi tego wprost, nie może, mieszka na co dzień w Turcji, jest cały czas „na widelcu” tamtejszych służb, oraz pod czujnym okiem zwykłych obywateli o wypranych mózgach, ogłupiałych, sfanatyzowanych, którzy w każdej chwili mogą „uprzejmie donieść” na autorkę na policję. Erdoğan to ledwo-ledwo zakamuflowany faszystowski Mąż Opatrznościowy marzący o odbudowie Wielkiej Islamskiej Turcji, autorka nie pozostawia co do tego żadnych wątpliwości. Na domiar złego używający w swojej retoryce religii. Religijny Wódz-nacjonalista opętany manią wielkości i „misją dziejową” to najgorsze co może być.

Ta książka to fantastycznie napisane studium konserwatyzmu i tradycjonalizmu narodowo-islamskiego. Czytający te słowa „poprawni politycznie” niech łaskawie chociaż na chwilę zamilkną wobec ogromu zbrodni popełnianych w Turcji, w cieniu błyszczących malli, kapitalnych knajp i pięknych resortów turystycznych, wobec cierpienia i śmierci ofiar islamsko-nacjonalistycznego, wobec erdoğanizmu.

To jest Turcja! – krzyczy Turczynka – to jest faszyzm!

„Gdyby powiedzieć europejskim czytelnikom, że Turcja zmierza ku faszyzmowi, mogliby pomyśleć, w oparciu o własne doświadczenia historyczne, że mają do czynienia z kimś w rodzaju nastolatki krzyczącej: „To faszyzm!”, gdy każe jej się posprzątać pokój” – to słowa autorki.

Ileż w tej książce można by odnieść do tego, co się dzieje teraz w Polsce….Dużo.

Ece kreśląc portret Erdoğana jako Wodza i Męża Opatrznościowego wprowadzającego „dobrą zmianę” nad Bosforem, z pasją i gniewem pisze o postępującym, zatrważającym efekcie przyparcia społeczeństwa do muru przez autorytarną władzę. Pisze o tym jak przedstawiciele opozycyjnych partii politycznych i wolne media są „wygaszane” i dzieje się to zgodnie z literą prawa. Prawa stanowionego już przez AKP. Opisuje coś co znamy z własnego podwórka, systematyczne niszczenie demokracji, cały proces podporządkowywania sobie przez partie rządzącą władzy sądowniczej, proces uciszania prasy, szykanowania artystów i dziennikarzy, masowego wymieniania kadr w mediach na swoich ludzi i, na mocy prawa antyterrorystycznego, „delegalizację” ulicy, wycinania drzew (sic!), zakazywania manifestacji, ulicznych protestów, strajków, zakazywania projekcji „kontrowersyjnych filmów. Jednocześnie – pisze Ece – rządowe media codzienne wciskają nam przez ekrany telewizorów i Internet informacje o tym, jak cudownie państwo jest rządzone. I cały czas wskazują na wrogów, kreują obsesję oblężonej twierdzy.

Wrogowie są wewnątrz i na zewnątrz… To propaganda godna goebbelsowskiej, stalinowskiej, orbanowskiej, no i …. No, właśnie…. Czytając tę znakomicie napisaną, przerażającą książkę, przed oczami momentami miałem wcale nie Turcję, tylko…

Polskę

Totalitaryści doprowadzają nas do obłędu – pisze autorka – wielu, bardzo wielu nie wytrzymuje tego, poddaje się, a przede wszystkim się boi. Oni zabijają wolność w Człowieku, każą się bać.

Bo ta książka to też studium strachu.

Strachu przed prześladowaniami, utratą pracy, odrzuceniem, podsłuchem, szykanowaniem.

Tak jak to było w Niemczech faszystowskich, tak jak to było w bolszewickiej Rosji, tak jak to jest w….

Polsce. Teraz. Dzisiaj.

Turcja oczami Ece to strach i niemoc. To nieustanne mitologizowanie krwawej przeszłości, to wymazywanie przeszłości niewygodnej i zastępowanie jej nacjonalistyczno-religianckimi bzdurami, to nurzanie się w irracjonalizmie religijnym, to wisząca nad wszystkimi pięść Ojca, Ojca Wszystkich Turków – Kemala Atatürka. Tak, tak, bo Ece wcale nie idealizuje tego owianego mitem sekularysty, postrzeganego na Zachodzie, jak i w samej Turcji jako Wielkiego Odnowiciela. Autorka bezkompromisowo rozprawia się także i z kultem Ojca Turków, opisując jego zbrodnie i szukając korzeni dzisiejszej przemocy w dziele tego dyktatora. Przypomina absurdy wymyślone przez Ojca Narodu, jego absurdalny kult, wyrażający się m. in. w stawianiu wszędzie jego pomników, opisuje jego, tak błogosławioną na Zachodzie, krwawą „rewolucję sekularno-kulturalną”.

Nie oszczędza też i armii, którą Zachód postrzega często jako „ostoję sekularyzmu i bat na islamizację” w Turcji. Tak samo, jak dzisiaj postrzega armię egipską. Forsowanie modernizmu przez armię i zwolenników wywołało tylko odwrotny efekt – pisze turecka pisarkę - rewitalizację islamizmu.

Autorka nie popuszcza i wrogowi numer jeden Erdoğana - Fethullahowi Gülenowi, także często uważanemu na Zachodzie za największego opozycjonistę Erdoğana. Tak wcale nie jest. Podobnie jak Bractwo Muzułmańskie nie jest największym opozycjonistą w Egipcie - jest po prostu terrorystyczną organizacją. Ece pisze o fundamentalizmie Gülena, opisuje jak indoktrynował religijnie dzieciaki i organizował obozy bojówkarzy na wzór faszystowski. Jak Atatürk, jak generałowie, jak Erdoğan.

Nie, nie, to wszystko są straszni, okrutni, bestialscy dyktatorzy i autorytaryści ! Czy w mundurach, czy w garniturach od Armaniego czy w religijnych galabijach – krzyczy Ece – nie wierzcie im, nie wspomagajcie ich, nie handlujcie z nimi, to bandyci!

Kiedyś sami za to zapłacicie, o, wy wolni ludzie Zachodu….

Płacimy, płacimy rachunki za głupotę i krótkowzroczność zachodnich polityków, przemysłowców i dziennikarzy. Ece ma rację. I za Egipt też kiedyś zapłacimy, za brutalność i despotyzm generała Sisiego. To wszystko jest na krótką metę. The Truth is out there – jak mówi motto Archiwum X.

To jest Turcja! – krzyczy Ece.

To jest Egipt! – krzyczę ja.

Tu nie było Oświecenia! – krzyczymy oboje, my, nieszczęśni, osamotnieni, obrażani na każdym kroku dysydenci islamu. Turecka muzułmanka i polski muzułmanin.

Faszyzm to stopniowa utrata człowieczeństwa – mówi Ece – proces faszyzacji społeczeństwa postępuje w sposób tak powolny i nieznaczny, że aż niewidoczny gołym okiem..

Pamiętajmy o tym. Zawsze!

Faszyzm omamia ludzi i kusi. Tradycjonalizm czy to faszystowski czy islamski bardzo kusi. Kusi powrotem do pewnego, stałego, bezpiecznego, chroni przez groźnym, nieznanym nowym. Daje potwornie fałszywe złudzenie oparcie w Nim, w Wodzu-Półbogu. Pozwala wreszcie swobodnie nienawidzić, wręcz zachęca do nienawiści. Czytając książkę Ece często myślałem o znakomitym, mrocznym studium faszyzmu jakim jest powieść Kusiciel Hermanna Brocha.

Tam i tu faszyzm jawi się jako największy iluzjonista naszych czasów. Faszyzm, komunizm i islamizm jako jeden Wielki Faszyzm. Tylko te trzy nieludzkie totalitaryzmy potrafią tak czarować i sprawiać, by zło wyglądało jak dobro. Bo totalitaryzm nie zaczyna od zabijania ludzi, tylko najpierw ich oczarowuje, potem zaczarowuje, a na końcu przemienia w bezwolne, uległe sfanatyzowane  i posłuszne maszyny do zabijania. Totalitaryzm czy to brunatny, czy czerwony, czy religiancki zmienia człowieka od środka, jest jak diabeł kupujący duszę.  

Ece Temelkuran pisze także o Kurdach. Nie można napisać poważnej pracy o Turcji – a ta książka jest arcypoważna – nie pisząc o problemie kurdyjskim. Ale Ece nie idealizuje Kurdów, co także często zdarza się na Zachodzie, w środowiskach krytycznych wobec Erdoğana. Pisarka przedstawia zarówno rozpacz i prześladowania mniejszości kurdyjskiej przez tureckie władze, jak i bezkompromisowo mierzy się ze zbrodniami popełnianymi przez kurdyjskich bojowników i zwykłych terrorystów. Ale cały czas zaznacza, że korzenie PKK i innych organizacji kurdyjskich, korzenie ich przemocy tkwią w kazamatach tureckich więzień, w salach tortur, w potwornych prześladowaniach.

Kto wie, że Mały Książę był w Turcji częściowo ocenzurowany? To absurd, zdawałoby się, ale nie w Turcji. Nie zdradzę tutaj dlaczego przygody małego chłopca Antoine’a de Saint-Exupéry’ego były na indeksie w Turcji, przeczytajcie Państwo sami. To jest Turcja!

A lubicie Państwo turecką muzykę? Ja uwielbiam. Mustafa Sandal, Tarkan, Zara, Hande Yener i wielu wielu innych. Ece popsuje wam tę orientalną sielankę, mnie również popsuła.  Dźwięki arabesk – tureckiego folk-popu zagłuszają jęki bitych i torturowanych opozycjonistów – krzyczy Ece.

Kobietobójstwo, hidżaby od Versacego, świetna kuchnia, wyrafinowane tortury, bajkowe plaże, geje i lesbijki golone do skóry, cudowne uliczki Galaty, skrytobójczo mordowani dziennikarze, Turkish Airlines – Widen Your World!

Turcja: obłęd i melancholia, najlepsze studium Turcji jakie ukazało się dotychczas w Polsce przypomina nam, że zawsze i wszędzie musimy pomagać demokratycznym i sekularnym dysydentom w krajach islamskich, walczącym o prawa człowieka, wszędzie tam, gdzie te prawa łamane są przez zbrodniczych i przebiegłych dyktatorów. Ta wspaniała książka to jeden wielki krzyk. To wstrząsające ostrzeżenie przed totalitaryzmem.

Jak? Dlaczego? To przecież taki piękny kraj! O, na Allaha, nie pytajcie przeczytajcie. Turecka dysydentka, wspaniała pisarka opowie Wam wszystko.

Ta piękna kobieta.

Wolna kobieta.

 

PIOTR IBRAHIM KALWAS

 

Książka czeka w naszym sklepie: http://sklep.ksiazkoweklimaty.pl/ksiazka/turcja--obled-i-melancholia,9788365595430

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  


Książkowe Klimaty s.c.
ul. Mydlana 1/005
51-502 Wrocław
NIP:895-201-81-93