Strona główna > Aktualności > 05-11-2014
05-11-2014
cygan powinien być tam, gdzie mu dobrze, czyli gdzie?

Lektura powieści Dziewczynko, roznieć ogieniek wzbudzać może mieszane uczucia. Obraz Cygana, który w przeciwieństwie do gadziów ma ducha niespokojnego, doskonały kontakt z naturą (i końmi, których mowę rozumie), w sercu zaś nieprzemijającą tęsknotę, przeplatającą się z radością życia i pragnieniem wolności, jest do bólu romantyczny. Cygan Martina Šmausa nie potrzebuje ani zbyt wiele czasu, ani nut, żeby wspaniale grać na skrzypcach, jak Andrejko Dunka, główny bohater powieści czeskiego prozaika. W Dziewczynko, roznieć ogieniek opozycja pomiędzy dawniej a dziś oraz pomiędzy wsią w słowackich Tatrach a czeskimi miastami (Praga, Pilzno) jest bardzo wyraźna, odzwierciedla przekonanie o miejskim zepsuciu i błogosławieństwie, które wynika z bliskości z naturą, udzielającej się mieszkańcom Polany. Cygan napiętnowany jest i na wsi, i w mieście, jednak specyficzne reguły rządzące wspólnotą mieszkańców Polany dają Andrejkowi nadzieję na odnalezienie człowieczeństwa.

Na tym właśnie polega problem z Dziewczynką. Drażniąca stereotypowość narracji  współwystępuje z istotną problematyką społeczną, którą stanowi dziesięć procent Romów w słowackiej populacji, jak podaje w posłowiu Lech Mróz. Niewykształceni, żyjący z zasiłków Cyganie, których negatywne uosobienie w powieści stanowi wuj Sztefan i ciotka Ida, czują się zepchnięci na margines i nie robią  nic, aby wtopić się w społeczeństwo Czechosłowacji, a następnie krajów, które powstały w wyniku jej podziału. Pokolenie, którego egzystencja na prowincji straciła rację bytu wraz z postępem technologicznym, stanowi w miastach warstwę zmarginalizowaną, napiętnowaną przez kolor skóry i język, skazaną – jak by się wydawało – na nieuczciwy lub zbyt łatwy zarobek, jakim jest żebranie, prostytucja, kradzieże, fałszowanie dokumentów. Sztefan, Ida i ich najstarsi synowie najchętniej nie robiliby nic – być może poza prokreacją, która niesie za sobą kolejne zasiłki i kolejne niewinne twarzyczki, które mogą wyłudzać drobne od przechodniów, pogardzanych (z wzajemnością) czeskich gadziów. W narracji Šmausa są oni do granic możliwości stereotypowi, pozbawieni wszelkich aspiracji, niechętni asymilacji, leniwi, dziecinni, nieodpowiedzialni – z perspektywy Czecha, Rom to „młodszy braciszek, cygański rozrabiaka” (s. 58), w przeciwieństwie choćby do Żyda, „starszego i mądrzejszego brata” (s. 57). Ta cywilizacyjna klasyfikacja budzi opór, zmusza do tego, aby postawić pytanie, czy aby tego typu postawa nie towarzyszy autorowi przez całą opowieść o Andrejku?

Zachęcamy do zapoznania się z całą recenzją Joanny Bierejszyk na portalu szuflada.net.

  


Książkowe Klimaty s.c.
ul. Mydlana 1/005
51-502 Wrocław
NIP:895-201-81-93